ETAP 5 San Jose – Honduras (MROC – MHTG)

Tym
razem celem jest Honduras – interesujące lotnisko ze względu na bardzo
ciekawe podejście RNAV do pasa 02. Ale o tym później…
Przez kolejne
2 loty będziemy mieli pasażera na jumpseatcie – to dobrze, przynajmniej
o fotki nie trzeba się martwić. Na lotnisku pierwszy zgrzyt –
liczyliśmy, że cargo i paliwo będzie załadowane (ba, byliśmy pewni) –
nic z tego. Samolot ciemny i pozamykany po nocowaniu. Dzwonimy,
szukamy. W końcu po 30min wreszcie zjawia się ktoś z gnd opsu i zabiera
się za robotę – organizacja imho odbiega od europejskiej… Wykorzystuję
ten czas i naszemu ‘paxowi’ robię emergency briefing (maska, ewakuacja).
Po 1,5 h opóźnienia wreszcie uruchamiamy i kołujemy do 07:
Image
Image
Szybko wchodzimy na przelotową – pod nami piękny overcast:
Image
Z
racji tego, że lot krótki (tylko 40min) od razu zabieramy się za
briefing. Każda załoga latająca do MHTG musi przejść tzw. ground
school, czyli dokładną prezentację lotniska i omówienie wszelkich jego
detali (dobrze, że nie jest wymagany symulator ;)
) Briefing specyficzny i szczegółowy – omówienie procedur awaryjnych
(utrata/pożar silnika) i samego podejścia (nawigacja i zniżanie wg RNAV
do 847ft RA, a potem zakręt o 90stopni i wejście na niecałą milową
prostą). Sprawę komplikuje elewacja lotniska (3300ft) i krótki pas
(1800m) – nie bez przyczyny zostawiamy tu prawie całe cargo… Ledwie
kończymy briefing i już zaczynamy zniżanie przebijając się przez
kolejne warstwy chmur:
Image
Mijamy
Toncontin VOR i zaczynamy ARC względem jednego fixu (TGB015, 15.9nm).
Robimy nawrót o 180 stopni i mijamy TGB015 (będąc tym samym na pozycji
z wiatrem do rwy 02) od tego miejsca zaczynamy zniżanie wg 3.5
stopniowej ścieżki i wypuszczamy podwozie. Kontynuujemy zakręt na base
i wychodzimy z chmur. Przed nami pojawia się lotnisko – jedyne
skojarzenie to Kai Tak. Nie ma tu co prawda żadnych budynków, ale
ostatni skręt jest pod jeszcze większym kątem. EGPWS stwierdza
„minimums” a my zaczynamy zakręt: 30 stopni przechyłu i 1200ft v/s na
budziku, Wypadamy lekko na prawo od pasa, znacznie korygujemy rudderem.
Trzymamy duży v/s, by na 50ft zacząć ostry flare:
Image
Mimo tego przyziemiamy na ostatnich dopuszczalnych metrach. Reversy huczą, a my skutecznie hamujemy.
Z racji tego, że lotnisko wśród spotterów bardzo popularne (ciekawe czemu ;) ) jest i trochę zdjęć:
Image
Image
Image
Po chwili przejmuje nas follow i ustawia w skrajnej pozycji na apronie cargo – nietrudno zahaczyć o coś skrzydłem.
Image
ETAP 6 Honduras – Acapulco (MHTG – MMAA)
Zostawiamy większość cargo, paliwa nie potrzebujemy. W międzyczasie briefing i po godzinie zajmujemy już 02:
Image
Stabilized,
autoflight, Power set, to/clamp. Wszystko w normie. V1 – i tu błyska
lampka „engine fail” odruchowo pada „continue”. Zgodnie z briefingiem
f/o tylko monitoruje sytuację – żadnych czynności do 400ft RA. VR, V2,
gear up. Jest czas zerknąć na wskazania – silnik 3 lekko poniżej
normalnych wartości, ale „wraca”. Zaczynamy zakręt, wszystkie 3 silniki
pracują prawidłowo. Przy samym starcie też nie było niczego dziwnego
czuć, żadnego szarpnięcia. Wyłączamy engine ignitron OVRD i
kontynuujemy wznoszenie, cały czas śledząc poczynania trzeciego
silnika. Nic. Wpis do książki serwisowej i sprawa załatwiona.
Decydujemy się na pas 28 i dct Acapulco VOR. F/O sprytnie mocuje aparat i zaczynamy podejście z widocznością z prostej:
Image
Image
Krótkie kołowanie do cargo, wyłączamy co nie potrzeba i zostawiamy samolot.
Image