ETAP 7 Acapulco – San Jose del Cabo (MMAA – MMSD)

Po
18 godzinach jesteśmy znowu w naszym poczciwym MD’ku. Na lotnisku
ciemna noc, samolot w podobnej kolorystyce. Budzimy do życia kolejne
systemy i przygotowujemy się do lotu do San Jose (tym razem del Cabo).
Jest to bardzo popularny kurort wśród Amerykanów i Kanadyjczyków stąd
całkiem spory ruch (blisko 3 mln pasażerów w 2007 roku).
Mimo, że ciemno to gorąco – +22 stopnie (pomyśleć, że z Warszawy kilka dni temu odlatywaliśmy w mrozie – inny świat).
20min później już jesteśmy w powietrzu i odkręcamy się zgodnie z sidem na naszą trasę:
Image
Uciekamy
przed wschodzącym słońcem cały czas kierując się na zachód. Tu jeszcze
udaje nam się prowadzić w tym wyścigu, ale już niedługo (widok przez
okno f/o):
Image
Faktycznie,
po chwili jest już zupełnie jasno. Briefing. Vor/dme do pasa 34,
decydujemy, że mimo dobrej pogody wykręcimy całą procedurę aż do MDA.
Treningu nigdy nie za wiele.
O tej porze jak łatwo się domyślić
żadnego ruchu (wszystko z nocowań zdążyło się już rozlecieć, a przyloty
nie zdążyły jeszcze dolecieć ;)
). Trafiamy więc na kompletną pustkę i po kilku chwilach wchodzimy na
prostą do 34 mijając kolejne, luksusowe hotele usytuowane wzdłuż plaży:
Image
Etap 8 San Jose del Cabo – San Diego (MMSD-KSAN)

Pora
wrócić do cywilizacji; czas na pierwszy podczas tej podróży lot do USA.
Wszystko szło sprawnie. Za sprawnie. Wypychamy i uruchamiamy 3 silnik a
tu bang – przeskok napięcia i wszystkie 3 irsy się rozkalibrowały.
Paliwo do silnika jeszcze nie poszło więc tylko wyłączam starter, a f/o
prosi zdziwioną obsługę pushbacka, żeby cofnęli nas na stanowisko… Po
15 minutach podejście numer dwa. Tym razem wszystko ok i żegnamy się z
machającą do nas czerwoną wstążką przypiętą do gear pin’a obsługą. Jak
widać był i czas na zdjęcie:
Image
Po
starcie trochę nami wytelepotała turbulencja od gór, mimo to szybko
weszliśmy na przelotową. A tutaj też dosyć mocno wiało z boku:
Image
Będąc
na pozycji z wiatrem do pasa 09 w KSAN widzimy odlatującego 757
American Airlines. Wyłączamy A/P, A/T i F/D. Pora trochę na łapę
polatać. Szybko zniżamy z 8000ft (aż na chwile pojawia się alert cabin
rate) i wykręcamy visuala nad Harbor Island.
Pod nami żaglówki a my zaczynamy pomału wchodzić na prostą:
Image
Za 4 h pora na San Francisco…