Etap 9 San Diego – San Francisco (KSAN – KSFO)

Naprawdę mam wrażenie, że wróciliśmy do cywilizacji. Nawet tu ktoś spotting RNAV uprawia i są tego dowody:
Image
Pogoda
na całej trasie dobra, trochę turbulencji na samym zniżaniu do San
Francisco. Przy podejściu widzimy Alcatraz i odlatującego z 28R 747.
Niestety akumulator w aparacie pada, za nim znalazłem w torbie było już
za późno na fotki Alcatraz. Idziemy jako numer 1, za nami inne
samoloty; do 10nm trzymamy się dzielnie w czystej konfiguracji a potem
ostro hamujemy. Za ostro. F/O by wyhamować robi niewielkiego kraba –
pomaga mocno – wylądował na 5+ ;)
Image
Etap 10 San Francisco – Seattle (KSFO – KSEA)
Jeszcze
na apronie orientujemy się, że nie tylko my lecimy do Seattle. Przed
nami jest 744F Atlas Air. My w tym locie będziemy numer 2 właściwie
przez cały czas.
744 readbackuje zgodę na start i od razu rusza, my zaraz za nim. Gdzieś już słyszałem głos kogoś z ich załogi – tylko gdzie… :
Image
Jumbo cały czas się rozpędza, a my czekamy na pasie:
Image
Caution
wake turbulence, cleared for t/o… W momencie kiedy my rollingujemy 747
zaczyna sida. Lecimy dokładnie po jego śladzie i to czuć, rzuca całkiem
mocno.
Widok na San Francisco zaraz po starcie:
Image
Image
Kontynuujemy pościg za Atlasem, nasz MDek radzi sobie lepiej i mimo, że cały czas jesteśmy za nim, to jednak my „górujemy”:
Image
Trochę zabawy w air2air:
Image
Królowa znika i wyłania się z chmur raz po raz. Widoki niezapomniane:
Image
Na wznoszeniu na chwile ich wyprzedzamy, ale już na przelotowej jesteśmy bez szans.
Przy zniżaniu do Seattle przyuważamy elektrownie atomową przy miejscowości Goble:

Image
Ujście rzeki Columbia do Pacyfiku:
Image
Atlas podchodzi na 34R a my wizualnie za nim na 34C:
Image
ETAP 11 Seattle – Kelowna (KSEA – CYLW)
Parkujemy
również koło garbatego. Zostajemy na APU a ja wychodzę zobaczyć, czy
nam samolotu nie rozkradli. Przy obchodzie spotykam CPT z 747 i teraz
okazuje się skąd znam ten głos – to stary znajomy jeszcze z PL. Zawsze
ciągnęło go na Królową, a Atlas akurat potrzebował załóg. Oferowali
type rating, więc decyzja dla niego była prosta i tak zostało do dziś.
Czas goni i trzeba ruszać dalej. Na pamiątkę tylko fotka naszych
podopiecznych:
Image
Widok na Harbor Island i wieżowce w centrum Seattle:
Image
Po
11 minutach od startu … zaczynamy zniżanie. Lot liczy niespełna 200nm,
więc to nic dziwnego przy założeniu przelotowej Fl310. Przez długi
okres czasu zniżamy w chmurach i nad górami – niestety łapiemy trochę
lodu:
Image
Na
szczęście po pewnym czasie pojawią się msg „no ice detected”. Swoją
drogą człowiek jeszcze bardziej wyczula się na temat oblodzenia po tak
przykrych zdarzeniach jak to w Buffalo…
Lotnisko w Kelowna
położone jest wśród gór, my polegamy na podejściu RNAV, które
bezpiecznie prowadzi nas w dolinę. Wychodzimy z chmur i dostrzegamy
pas. Pełne klapy, ciąg na iddle i zaczynamy przejażdżkę na
royalcoasterze – 2000ft/min w dół:
Image
Skręcamy
na prostą i cały czas nie możemy sobie pozwolić na wolniejsze zniżanie.
Dopiero na ok. 700ft RA zaczynamy wyprowadzać by na 500FT ustabilizować
podejście. „Jeszcze raz się udało” jak by powiedział pewien znany już
chyba w Polsce mechanik pokładowy