ETAP 12 Kelowna – Vancouver (CYLW – CYVR)

Z
racji, że Kelowne odwiedziliśmy prawie tylko i wyłącznie w celach
turystycznych ,musimy polecieć trochę na wschód do Vancouver by wziąć
cargo i paliwo przed dalszą drogą. Lot na tyle nudny, że nie ma co
opisywać ani pokazywać zdjęć ;)

ETAP 13 Vancouver – Anchorage (CYVR – PANC)

Przed
podróżą do Azji robimy międzylądowanie w Anchorage – pod względem
położenia czyli warunków „taktycznych” nadaje się do tego świetnie.
Tankujemy, bierzemy cargo i leniwie wtaczamy się na pas 26L.
Po odlocie przez pewien czas możemy oglądać typowe kanadyjskie widoki:
Image
Image
Potem
praktycznie aż do samego Anchorage nie widzimy nic i zapominamy jak
wygląda ziemia. Pełne zachmurzenie gdzie tylko się nie spojrzeć (i
powiedz mi tu ktoś ,że kompletny overcast nie jest możliwy w fs ;) ):
Image
Image
Z metaru wiemy, że czeka nas typowo crosswindowe podejście (gusting do 33kts).
Widok z downwindu do pasa 7R:
Image
Skręcamy na prostą:
Image
Niestety
na ok. 50ft dostajemy silny podmuch i jest już za późno na jakąkolwiek
korektę. Going around, flaps 28, positive rate, gear up. Jeszcze raz
podchodzimy z widocznością tym razem wchodząc na nie co dłuższy final,
by lepiej wyczuć wiatr. Cały czas rozglądamy się dokoła bo kręci się
masa GNS’ów (wtajemniczeni wiedzą co oznacza ten skrót : P ) Widać je
nawet na prostej na tcas’ie:
Image
Tym razem mamy więcej szczęścia, ale mimo to mogło być lepiej.
Zbieg okoliczności?:
Image
ETAP 14 Anchorage – Tokio Haneda (PANC – RJTT)
Pora
wreszcie na trochę dłuższy lot. Załadowani cargo jesteśmy na 90%,
paliwa też sporo. Tu pojawia się problem: teoretycznie jesteśmy 10t
poniżej MTOW, ale paliwo dla RJTT musimy obliczyć tak ,by być też
poniżej MLW. Z obliczeń wychodzi, że mając 17t nad Hanedą będziemy 3t
poniżej MLW. Powinno się udać…
Kołujemy nas pas 32 (najdłuższy w PANC, 3531m) – pozwala nam to mimo dużej wagi i tak zredukować maksymalnie ciąg.
Dostrzegamy widok, który przegapiliśmy po lądowaniu: masę zaparkowanych samolotów GA (widać, że Alaska!):
Image
Startujemy.
Do 80kts rozpędzamy się szybko, ale do vr nasze przyspieszenie
zdecydowanie spada. Na 400ft RA zaczynamy skręt na ANC VOR i wspinaczkę
na FL340:
Image
Sam lot przebiegał bardzo spokojnie, a my korzystaliśmy w najlepsze z możliwości kontrolowanej drzemki, którą daje nam JAR OPS
TAF’y
dla RJTT przed startem podawały możliwy porywisty wiatr (do 27kts) -
rzeczywiście tak było, zmieniał się tylko kierunek. Początkowo
planowaliśmy pas 34R, ale wiatr obrócił się do 200 stopni z podmuchami
do 30kts. Szybki rebriefing dla pasa 22, wyrzucamy spojlery i
przyspieszamy zniżanie. Pogoda ewidentnie z całą chwilą się pogarsza,
początkowo szare chmury zaczynają się przekształcać w ciężkie i czarne
kłębiska:
Image
Image
Nas
ta ulewa na szczęście nie złapie. Łapiemy stabilizację na pas 22
jednocześnie podziwiając panoramę Tokio; północną bogatą część i
południowe slumsy nad którymi przelatywaliśmy:
Image
Krótka prosta widziana przez szybę f/o:
Image
Podejście widziane z tarasu i wyspy na której położone jest lotnisko:
Image
Image
Miękkie lądowanie i po chwili opuszczamy pas przed „speedy txwy” mając 70kts. Przy kołowaniu na cargo widzimy 777 Nipon’a:
Image
A po chwili dołącza do nas 742F Cathay:
Image
Jest 16 lokalnego czasu, a my idziemy spać. W środku ichniejszej nocy czeka nas lot na… Kai Tak.