ETAP 15 Tokio – Hongkong Kai Tak (RJTT – VHHX)

Nie
myliłem się mówiąc o pogarszającej się pogodzie. Padało przez całą
podróż busem na lotnisko (musieliśmy osłaniać się parasolami ;)
) Zmieniała się tylko intensywność opadu, pech chciał, że na nasz start
przypadł punkt kulminacyjny. Do wypchnięcia na taxiway mamy ponad… 130
metrów. Dodatkowo obsługa tug’a prosi, żebyśmy zaczekali z
uruchomieniem silników do końca wypychania (przy takiej ulewie nie
trudno o poślizg). Tak więc dopiero po usadowieniu nas na drodze
kołowania, zaciągnięciu parking brake i odłączeniu tug’a uruchamiamy
kolejne startery.
Włączamy podgrzewanie szyb i wycieraczki i zaczynamy kołowanie po spowitym mrokiem lotnisku:
Image
Zajmujemy
pas 16R, wycieraczki zgarniają deszcz z maksymalną prędkością a my
startujemy. Po stracie i redukcji ciągu na wznoszenie włączamy ant-ice
i lecimy na nim aż do wyjścia z chmur.
Około 30 minut po odlocie zauważamy pierwsze ślady zmiany „oświetlenia” – noc zaczyna mieszać się z dniem:
Image
W
Hongkongu czeka na nas oczywiście chyba najsłynniejsze podejście świata
– IGS do pasa 13. Pogoda całkiem dobra, lekki zmienny wiatr, nie pada.
Rozpoczynając podejście dostrzegamy spowite chmurami miasto i nasze
lotnisko:
Image
Takie widoki z pewnych względów nigdy się nie nudzą:
Image
Słynny most Tsing Ma:
Image
Zatoka i przystań Tsing Chau:
Image
F/O zdecydował się na serie zdjęć; zaczynamy skręt na prostą:
Image
Kontynuujemy zakręt:
Image
I wychodzimy na prostą:
Image
Samo podejście i lądowanie wyszło perfekcyjnie – a satysfakcja jak zwykle po Kai Tak ogromna ;)
To samo widziane okiem lokalnych spotterów:
Image
Image
Widok na południowo – zachodnią część miasta:
Image
747 ([po wnikliwej interpretacji – nie mojej – wyszło, że to 400′tka, która wpadła do zatoki):
Image
Jeszcze widok zrobiony z busa w drodze z samolotu: Eva była na podejściu 5nm przed nami ;) :
Image