Tak jak myślałem, ujeżdżanie E145 na szczęście okazało się tylko chwilową alternatywą. Udało się załapać na całkiem niezły kontrakt w Edynburgu na… 737NG u największego operatora w EU – tak, zgadliście :-) Warunki rozsądne, po skończeniu TR na 737, czeka trochę czasu jako F/O, a potem – po odpowiedniej ilości godzin – zagwarantowana przesiadka na lewy fotel.

Tak więc zapowiadają się się minimalne turn around’y, zróżnicowane destynacje, duże load factor no i nowy samolot. 

Stay tuned…