Pobudka chwilę po 5 rano, w powidzkiej bazie musimy być przed 9. Korki nam niestraszne, tempo trzymamy dobre i o czasie jesteśmy na miejscu. Na teren jednostki wjeżdżamy busem, który zabiera nas wprost do C130. Biedak leży okopany w hangarze na base check’u – rozbebeszają go kompletnie żeby sprawdzić, czy dostali to co dostać mieli:



Generalnie jest w niezłym stanie, ale niektóre fragmenty poszycia wyglądają kiepsko.
Przyjechała do nas załoga C130′tki (bez nawigatora i load masterów). Opowiedzieli trochę o swoich odczuciach i spostrzeżeniach, informacje są więc z pierwszej ręki: Każda załoga szkoliła się przez 13 miesięcy w stanach – zostali dołączeni do klas normalnych pilotów USAF szkolących się na C130, nie było więc mowy o żadnej taryfie ulgowej; zajęcia odbywały się codziennie i trwały ok 8h. Instruktorami byli ludzie znający Herculesa jak nikt inny na świecie – weterani Wietnamu, w tym momencie już starsi panowie. Nasi chłopcy mieli więc okazję uczyć się od najlepszych. Każdy z Polaków, którzy pojechali do stanów miał nie mniej niż 1000 h nalotu ogólnego, w tym momencie najbardziej doświadczeni Polacy na C130 mają wylatane 120h; mamy 5 przeszkolonych, gotowych kompletów załóg. Samolot zacznie latać prawdopodobnie w maju i jeżeli wszystko pójdzie dobrze to do końca roku powinien wylatać ok. 600h, realne naloty dla pilotów to 80-200h w wymiarze rocznym. Wiele jest dyskusji nt stanu technicznego tych samolotów, nie będę tego oceniał, bo nie miałem okazji zajrzeć w każdy kąt, jednak ogólny stan techniczny, co potwierdzają piloci i mechanicy jest niezły. Gdzie nie gdzie od środka było widać pewne elementy zużycia płatowca, ale skoro sami piloci i mechanicy mówią, że przy dobrym serwisie samolot jest w stanie latać następne 20 lat, to coś na rzeczy być musi. W tym momencie w Powidzu podczas sprawdzania naszego C130 działają mieszane zespoły polaków i amerykanów, co łatwo było poznać po wszech obecnie słyszanym w hangarze angielskim. „Codzienny” serwis będą prowadzić przeszkoleni Polacy, przy dokładniejszych przeglądach i naprawach będą asystowały mobilne grupy techniczne amerykanów (być może z Rammstein?).
Jeżeli chodzi o wyposażenie, to każdy z naszych Herculesów będzie wyposażony w system samoobrony i lekko zmodyfikowaną awionikę (np. do nawigacji są w tym egzemplarzu m.in 3 FMC). Piloci potwierdzają, że samolot wybacza w powietrzu niesamowicie dużo i zdolny jest do najcięższych nawet bojowych manewrów – z tego faktu są bardzo zadowoleni.
Poniżej kilka zdjęć (uwaga, dosyć duże):
























Podziękowania dla 3. SLT w Powidzu, a w szczególności dla Załogi.